"Hard Paint" - recenzja

Z Brazylii dzięki Tongariro przypłynął do nas gejowski dramat. Zgodnie z wytycznymi kina queer, także "Hard Paint" nie ucieka od erotyki i skupia się na bohaterze żyjącym na marginesie społeczeństwa.

Na pewno jest tu na kogo popatrzeć. Zarówno Shico Menegat, jak i pojawiający się później Bruno Fernandes nie zostali wybrani dzięki dorobkowi aktorskiemu - to słodkie twarze i dobrze prezentujące się przed kamerą ciała. Decyzja jednak wcale nie dziwi, bo podyktowana jest także tematem - bohaterowie zarabiają na życie właśnie swoimi ciałami, wykonując za pieniądze polecenia w serwisie seks-kamerkowym.

Pedro

Pedro

I właśnie natura pracy tych młodych mężczyzn najbardziej wyróżnia "Hard Paint". Reżyserzy idą nawet o krok dalej niż tylko naturalistyczne odwzorowanie, jak taka praca wygląda. Tu to z jednej strony seks-biznes, ale z drugiej trzeba w nim podejmować artystyczne decyzje, przynajmniej dopóki oglądający nie zaczną wymagać konkretu. Zapalnikiem fabuły jest odkrycie przez Pedro, że Leo ściągnął od niego elementy jego "show".

Dlatego dość rozczarowujące, że choć kamerkowe zarabianie na życie przedstawione jest tu w przemyślany sposób, to z czasem schodzi na drugi plan. Twórcom zależało tu przede wszystkim na ukazaniu czegoś bardziej uniwersalnego - odchodzących ludzi i pustki, jaka po nich zostaje. Już na samym początku z mieszkania Pedro wyjeżdża jego siostra - najwyraźniej jedyna naprawdę bliska mu osoba. Ten temat jednak także nie wybrzmiewa w filmie w pełni.

Leo

Leo

Obie ciekawe kwestie - seks-zarobkowania i samotności ciągnięte są niestety w dół przez fabułę rzucającą pod nogi Pedro nadprogramową liczbę kłód. Im bliżej końca, tym bardziej wszystko wali mu się na głowę, mimo że "Hard Paint" wcale nie potrzebował dodatkowych środków, byśmy współczuli bohaterowi. I bez tego film ma wyjątkowo pesymistyczny wydźwięk.

Robi się trochę zbyt gęsto z tym romansem, długami, wyłudzeniami za seks i jeszcze na dokładkę procesem sądowym. Nie żeby to wszystko nie zostało poprowadzone wrażliwie, ale na pewno filmowi by pomogło zrzucenie trochę balastu.

6/10

Film obejrzany przed premierą dzięki uprzejmości dystrybutora.