"Uczniowska balanga" - recenzja klasyka

 Młody Matthew McConaughey

Młody Matthew McConaughey

Przepraszam, że będę się posługiwał oryginalnym tytułem filmu nazywanego w Polsce "Uczniowska balanga". Zresztą amerykańskie skrótowe opisy filmu też wskazują, że w 1994 roku nikt nie miał pojęcia, jak sprzedać tę produkcję. "Film o grupce szkolnych ćpunów i ich szalonej nocy, której nigdy nie zapomną... o ile sobie przypomną" (tłum. moje) czytamy na Prime Video, gdzie obecnie można obejrzeć klasyk Linklatera.

Do "Dazed and confused" podchodziłem długo ze względu na strach, że "stary" film reżysera musiał być zaledwie wprawką do tych "nowych". I po seansie z satysfakcją raportuję, że nie miałem racji - w swoim obrazie o tym, jak zajebiście jest imprezować i ignorować reguły, Linklater wrzucił do kotła wszystkie szkolne satysfakcje i frustracje, wcale nie ignorując brzydszych elementów szkolnego życia. Przy tym jednocześnie wysuwa tezę, że każdy ma prawo do nostalgii za szkolnymi latami, nawet jak był bucem, od którego dzień w dzień obrywałem na przerwach.

Rok temu widziałem najnowszy "Każdy by chciał!!" Linklatera, który porusza się w podobnej rzeczywistości. Podobieństwo między postaciami w jednej i drugiej produkcji wskazuje, że gość czerpie pełnymi garściami z własnych doświadczeń, a te były pełne dobrej zabawy z kolegami z futbolowej drużyny. Stąd tu i tu mamy do czynienia z "jockami", szkolnymi osiłkami i sportowcami, czyli tymi uczniami, których inne filmy o dorastaniu sprowadzają zwyczajnie do wrogów głównych postaci.

W "Dazed and confused", mimo dużego grona aktorów, każdy charakter wydaje się być więcej niż utartym archetypem z seriali dla młodzieży o duchach i szkodliwości narkotyków. I właśnie w końcu taki na przykład "jock" może liczyć na kilka różnych profili. A my, jako osoby jeszcze bardziej złożone niż ludziki ze scenariusza, możemy z łatwością znaleźć fragmenty siebie w zachowaniach różnych postaci i znaleźć na przemian nostalgię, fantazję i zrozumienie dla naszej codziennej szkolnej walki.

 Mitch (Wiley Wiggins) z kolegami z pierwszego roku

Mitch (Wiley Wiggins) z kolegami z pierwszego roku

Nie będę przy tym oszukiwał - "Dazed and Confused" jest tak daleko od mojego szkolnego doświadczenia, jak to możliwe. Ale i ja znalazłem coś dla siebie. Dzięki postaci Mitcha - młodego chłopaka, próbującego uchylić się przed bolesnym koceniem - dostałem okazję przeżyć szkolną fantazję o tym, że dostałem się do grona popularnych i nawet umiem rozmawiać z dziewczynami. Cząstkę siebie znalazłem także dzięki postaci Adama Goldberga.

"Dazed and confused" to więc laurka dla nas wszystkich. I tak, wiem, że nie wychowywaliśmy się w Teksasie lat 70-tych. Ale ten twórca za każdym razem całkiem skutecznie wmawia nam, że tak właśnie było.
8/10